Pięcioosobowa wspólnota braci kapucynów z Krakowa pracowała w Domu Pomocy Społecznej w Legnickim Polu, gdy koronawirus sparaliżował działalność tej placówki.

Brat Paweł – opiekun krakowskich braci zakonnych, którzy w ubiegłym tygodniu zakończyli swoją posługę w placówce opowiada o tej wymagającej ofiarności posłudze. Bracia opuścili placówkę 15 czerwca i teraz odbywają dwutygodniową kwarantannę w Domu Chleba w Osłej. Rozmowę opublikowała legnicka edycja Gościa Niedzielnego.

Skąd pomysł, by wziąć udział w posłudze wśród mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Legnickim Polu?

Odwołam się tutaj do historii: Zakon Braci Mniejszych Kapucynów powstał w XVI w. Jednym z ważniejszych momentów jego działalności była pomoc przy epidemii dżumy. Przyjazd do Legnickiego Pola stanowił więc naturalną kontynuację naszego zakonnego stylu życia oraz swoisty powrót do korzeni, do pierwszego porywu gorliwości naszych pierwszych braci, którzy tak chętnie udawali się z posługą do osób chorych i będących w szczególnej potrzebie.

Jakie były pierwsze wrażenia z pobytu w DPS-ie?

Wyobrażaliśmy sobie, że wszystko będzie bardziej dramatyczne, krytyczne. Bogu dzięki przypadków koronawirusa nie było tutaj wiele, a jeśli były, to przebiegały raczej lekko. Przyjeżdżając tutaj, spodziewaliśmy się również większej ilości fizycznej pracy. Jak się później okazało, nasza misja polegała głównie na wsparciu duchowym, na zwykłej-niezwykłej obecności przy mieszkańcach.

Na czym polegały codzienne obowiązki braci?

Jako wolontariusze pozostawaliśmy do ciągłej dyspozycji personelu DPS, którego w ostatnim czasie było w pracy trochę mniej. Pomagaliśmy przy codziennych posługach, takich, jak np. przy karmienie mieszkańców. Czasem po prostu spędzaliśmy razem z nimi czas, a to grając w chińczyka, a to śpiewając czy oglądając filmy. Trzeba pamiętać o tym, że sytuacja zagrożenia czy nieopuszczania domu musi być dla mieszkańców stresująca. Chcieliśmy uczynić ich czas bardziej znośnym.

Jak braciom szło dogadywanie się z mieszkańcami?

Oczywiście w związku z tym, że Dom jest zamieszkany przez ludzi z niepełnosprawnością intelektualną, ten kontakt siłą rzeczy musiał być odrobinę trudniejszy. Czasem ciężko było zrozumieć, co dana osoba pragnęła nam przekazać. Muszę jednak powiedzieć, że spotkaliśmy się z naprawdę miłym przyjęciem, a w trakcie naszego pobytu otrzymaliśmy wiele życzliwości i sympatii. Nie byliśmy jednak pierwszymi zakonnikami w DPS-ie. Szlaki przetarli nam bracia, którzy byli tutaj przed nami.

Z jaką myślą wyjechał brat z Legnickiego Pola?

Słowo Boże przypadające na jeden z dni naszego pobytu w DPS-ie, mówiło o spotkaniu Eliasza z Panem. Boga nie było w jakimś ogniu, wichurze czy trzęsieniu ziemi, lecz przyszedł właśnie w lekkim powiewie. My również spodziewaliśmy się takiego „trzęsienia ziemi”, a doświadczyliśmy Boga w lekkim powiewie spokoju, jaki tu panował oraz w potrzebie obecności drugiego człowieka.

Rozmowę przeprowadził: Jakub Zakrawacz

Lato pod hasłem „Bajkowe podróże” – wakacyjne zaproszenie Centrum Kultury

Poprzedni artykuł

W lipcu ruszy konkurs na wymianę pieców

Następny artykuł

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią? Zostaw swój komentarz.

Może zainteresuje Cię także: