Inspirowana życiorysem Henryka Karlińskiego – m.in. twórcy Legnica Cantat – opowieść o niezwykłym arystokracie ducha w przaśnej peerelowskiej rzeczywistości.

Wędrówki w czasie, muzyka i wojna, rodzinne nieporozumienia i zgrzyty na linii władza – kultura, dowodzące, że dawniej (podobnie jak dziś) prowadzenie działalności artystycznej w niedużym mieście to nie bułka z masłem. W spektaklu poza zespołem aktorskim Modrzejewskiej biorą udział grający na żywo muzycy, a także samochody, rowery i konie. A wszystko to na dziedzińcu Zamku Piastowskiego, na którym zbudzą się duchy minionych wieków.

Po zamkowym bruku pomykają konie, wóz drabiniasty, sowiecki gazik, czerwona warszawa, motocykl z koszem i rowery. Są dymy i ognie.  W tej największej od lat produkcji legnickiego teatru, mimo jej rozmachu, najlepsze jest jednak to, co jest teatrem w najczystszej postaci. To przede wszystkim aktor w głównej roli, który – jak odgrywana przez niego postać – jest wrażliwy i delikatny, jak piórko na wietrze, a przy tym uparty i niezatapialny, jak korek na wzburzonej fali. Niemal co chwila coś turkocze, pyrkoli, powarkuje, rzęzi, stuka po bruku, Znakomita akustyka miejsca sprawia, że kiedy rycerki przeciągają mieczami po kamieniach, widz słyszy towarzyszący iskrom zgrzyt metalu. Brzęk tłuczonych kamieniami szyb jest tak wyraźny, że trudno się nie wzdrygnąć. Cały czas szumi zamkowa lipa, świszcze wiatr, echo niesie ludzkie kroki i stłumione odgłosy dalekiego miasta. Tę akustyczną orgię dopełnia muzyka w wykonaniu chóru Axion i zespołu Łukasza Matuszyka – niby polepiona ze średniowiecznych motywów, strzępków propagandowych pieśni z czasów PRL, a zaskakująco świeża.

Inscenizacja spektaklu plenerowego była godna miejsca wystawienia. Efekty pirotechniczne, ogień i dym snujący się po dziedzińcu pozwalały uwierzyć w historię sióstr Fourchette o bramie piekielnej, a płomienie odbijające się w zamkowych oknach były niczym echa pożaru, który strawił go blisko siedemdziesiąt lat wcześniej. Wybór warowni jako sceny zaowocował również wspaniałą akustyką. Głosy aktorów były słyszalne równie wyraźnie, co stukot kopyt o wybrukowany zamkowy dziedziniec, odgłosy tłuczonych szyb czy ryk silnika przejeżdżającej syrenki. Na szczególną pochwałę zasługuje kreacja sceniczna Pawła Palcata. Jego emanujący charyzmą Henryk był motorem napędzającym całą sztukę.

Spektakl „Człowiek na moście” – sobota – 15 sierpnia 2020 / niedziela – 16 sierpnia / sobota – 22 sierpnia / niedziela – 23 sierpnia – godz. 20:30 – Dziedziniec Zamku Piastowskiego – Legnica

Pamięć nie umiera – ks. Ludwik Kośmidek był symbolem Polkowic

Previous article

„Domagali się, aby wyjawił im kto stoi za epidemią” – epidemia strachu, epidemia pogardy

Next article

Comments

Leave a reply

Chcesz podzielić się swoją opinią? Zostaw swój komentarz.

You may also like