W Wuhan otworzyli boiska piłkarskie. W Polsce też czekamy na powrót do sportowej normalności… Kiedy nastąpi?

To, co jeszcze dwa miesiące temu wydawało się niemożliwe, dziś staje się faktem. Na boiska w miejscowości Wuhan – czyli w stolicy prowincji Hubei w samym sercu Chin – wybiegli już piłkarze amatorzy! Obiekty sportowe przeznaczone dla tej grupy sportowców, gdy w kraju – zarzewiu epidemii otwierane są jako ostatnie.

Wuhan Zall – drużyna, z którą nikt nie chciał grać…

Piłkarze z Wuhan występujący na co dzień w Chinese Super League swoje miasto musieli opuścić już 23 stycznia z powodu szalejącego koronawirusa, który już od zawsze kojarzyć się będzie właśnie z tym miejscem. Drużyna przebywała w Hiszpanii, gdzie inne zespoły odwoływały mecze towarzyskie i nie chciały grać z beniaminkiem chińskiej ekstraklasy. To dziwiło, tym bardziej, że zawodnicy byli przebadani i żaden z nich nie był nosicielem koronawirusa. Z perspektywy czasu najbardziej przewrotny okazał się być los byłego piłkarza Sevilli Daniela Carrico, który w dobie epidemii swój klub zamienił na właśnie drużynę z Wuhan. W internecie wtedy zawrzało…

Co ciekawe Portugalczyk już 16 marca, wraz z drużyną wrócił do Chin. Wtedy to okazało się, że Państwo Środka w dużej mierze poradziło sobie z epidemią, a w Europie miało przyjść się nam z nią dopiero zmierzyć.

Do swojego piłkarskiego domu zawodnicy Wuhan Zall wrócili po trzech miesiącach tułaczki. Jak informuje China Xinhua News na stacji piłkarzy przywitał prezes klubu Tian Xudong, oraz setki kibiców. Nie brakowało też gorących okrzyków czy transparentów. Jedne z nich miały głosić hasła „Wuhan zwycięży”, czy „Witajcie w domu”.

Kiedy nasz sport wróci na stadiony?

Przede wszystkim rozmowa na ten temat to czysta spekulacja. Nikt z nas nie wie, jak przebiegnie epidemia Covid-19 w Polsce. Nie będziemy, więc udawać, że wiemy coś czego inni nie wiedzą. Tylko podsumujemy fakty.

Jeśli tendencja wzrostowa z ostatnich dni utrzyma się przez kolejne tygodnie o uprawianiu wyczynowo żadnego sportu nie będzie mowy. Jednak przykłady pozostałych krajów zmagających się z epidemią pozwalają wierzyć, że sportowa normalność wróci szybciej, niż nam się wydaje. Kluczowy okazać się może wzrost zachorowań w najbliższym czasie, jeśli ten wyhamuje rozgrywki piłkarskie mogą wrócić pod koniec maja.

Premier Mateusz Morawiecki rozmawiał kilka dni temu z minister sportu Danutą Dmowską-Andrzejuk, oraz z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem. Na dzisiejszym spotkaniu rozmawialiśmy o przygotowaniach naszych sportowców do Olimpiady w Tokio, o sytuacji reprezentacji Polski w piłce nożnej i odmrożeniu rozgrywek PKO Ekstraklasa. Więcej szczegółów na ten temat podamy po spotkaniach zespołów roboczych, które w tych sprawach pracują – poinformował na Facebooku premier. Nie po to spotykałem się z premierem, żeby sobie pogadać. Nie można dziś założyć, że kończymy rozgrywki. Chcemy grać, by rywalizacja rozstrzygnęła się na boisku i musimy się do tego przygotować – powiedział natomiast podczas rozmowy z „Gazetą Wyborczą” prezes PZPN.

Wznowienie rozgrywek to kwestia być albo nie być dla wielu klubów sportowych w całej Polsce. Ogromna część pieniędzy, które kluby otrzymują na koniec sezonu to transza z praw telewizyjnych. Jeśli rozgrywki nie zostaną dokończone, to wiele i tak mających już na dzień dzisiejszy problem.

Zapraszamy działaczy i fanów sportu amatorskiego do dyskusji o szansach i warunkach powrotu na boiska szkolne, „orliki” i inne miejsca, gdzie na co dzień tętniło sportowe serce naszych małych i większych drużyn. Oczywiście obserwujemy także wszystko to, co dzieje się w ligowych zespołach, aby wraz z kibicami wrócić do naszych sportowców.

Dariusz Nowakowski

Legnica zmienia się – trwają oczekiwane inwestycje drogowe

Poprzedni artykuł

Wiosenne wypalanie traw

Następny artykuł

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią? Zostaw swój komentarz.

Może zainteresuje Cię także: